Zwracam się do rodowitych córek i synów Ziemi Śląskiej i do wszystkich szczerych serc nieśląskich, którzy Ziemię Śląską wybrali za swą małą ojczyznę, ale z nami wspólnie kochają tę Ziemię, z propozycją zainicjowania intelektualnego ruchu myśli śląskiej. Zamysł mój, choć jeszcze nieopierzony i w konkretach jeszcze niewyartykułowany, postaram się w zarysie prostym przedstawić. Wpierw jednak powiedzieć chcę i muszę, parę słów o przyczynach takiego zamysłu.
Otóż boli mnie od dawien dawna obiegowo krążąca opinia o nas Ślązakach, zarzucająca nam, jakobyśmy byli narodem prostackim, tylko ciężkiej pracy fizycznej godni i sposobni. Jest to kłamliwe, niesprawiedliwe i obłudne mniemanie, rozpowszechniane przez dawnej i obecnej proweniencji nieżyczliwe nam „polskie” środowiska. Piszę „polskie” w cudzysłowie z wielką przykrością i bólem. Nie powinienem tak mówić, boć i my Ślązacy Polakami jesteśmy. W samej rzeczy tak jest. Posądzenia o brak własnej rodowitej inteligencji słyszało się już w latach przedwojennych, w których na świecie mnie nie było, ale znam je z opowiadań mych rodziców. Są dla tych opinii pewne przesłanki w charakterze naszych współplemieńców. Skromność jest pierwszą... (nie wiem co powiedzieć) wadą. Nazwał to trybun Ślązaków Kazimierz Kutz zbyt ostrym słowem: dupowatość. A może jest to zaletą charakterologiczną? Dalszą przesłanką jest pracowitość wpajana dzieciom od zarania. Znów mam dylemat, bo przez to uważają nas za naród roboli. Uczciwość, po polsku - frajerstwo, co ja zwię umiłowaniem prostych szczerych relacji międzyludzkich. Silne więzi rodzinne widoczne przez kilka pokoleń. Też rubaszność w mowie śląskiej i umiejętność żartowania z siebie samych.
Mamy wielu koryfeuszy różnych dziedzin nauki, sztuki i techniki o śląskim rodowodzie, ale na tle wyżej wymienionych cech z małą siłą przebicia. Zamysłem moim - może zbyt naiwnym - jest zainicjowanie potrzeby zbierania się ludzi inteligentnych i stworzenie kuźnicy myśli swobodnej osadzonej w naszej tożsamości i historii śląskiej. Nie mogą to być żadne gremia o zabarwieniu politycznym, lecz ludzie czystych serc i intencji. Wiążę z tą inicjatywą przyszłe fakty wykluwania się form działalności na rzecz wzmocnienia śląskości w wielkiej rodzinie narodów polskich i europejskich. Może ktoś w mej intencji dopatrzy się zabarwienia nacjonalistycznego, nie wypieram się tego. Jest to próba buntu przeciw ogarniającej dzisiejsze czasy unifikacji ludzkiej działalności i przerażającej w skutkach globalizacji. Chcę przerwać dyskryminację Ślązaków we własnym kraju. Wszak dyrektywy unijne - mające moc prawa - nakazują otaczać wszelką opieką mniejszości i odmiany etniczne. Pielęgnować ich działania, bo to są wyznaczniki bogactwa kulturowego wielonarodowej Europy. Nie jest to żadna myśl o secesji, którą w świadomej niewiedzy zarzucają nam, Ślązakom, przeciwnicy dobrej ustawy o mniejszości narodowej, etnicznej i języku regionalnym. Może w tej inicjatywie da się wygenerować dobrą wolę polityków ze Śląska w którymś kolejnym rozdaniu wyborczym.
Takie nieformalne spotkania (nocne Ślązaków rozmowy) mogłyby się odbywać w jakiejś miłej zacisznej kawiarence przy kufelku złotej zupy chmielowej i kromce chleba z tustym. Wielkiego wsparcia mógłby tu udzielić Związek Górnośląski i na wskroś śląskie Rado Piekary. Sam tej mej inicjatywy nie zrealizuję, przeto liczę na wsparcie ludzi podobnie myślących, i w tej nadziei przedstawiam Szanownym Czytelnikom mego bloga, moje myśli nieuczesane, ale z pewnością naznaczone internacjonalizmem.
Jeszcze jeden idealista wierzący we wszystko co dobre i uczciwe . Ale takich trzeba w naszym kraju i dlatego chętnie się piszę na spotkania ze sznitom z tustym . A gdy jeszcze zbierze się odpowiednie towarzystwo to dyskusja może być dosyć obiecująca(czytaj - burzliwa). Pozdrawiam i czekam na dalsze przemyślenia .
OdpowiedzUsuń