sobota, 13 listopada 2010

Moje wątpliwości ekonomiczno-ideologiczne

Od wielu lat wraca w niekończących się rozmowach na forum rodziny lub na spotkaniach przyjacielskich temat relacji między bogactwami naturalnymi tkwiącymi w naszej Ziemi Śląskiej a pożytkami z nich płynącymi. Jedna ze stron w tych rozmowach uważa, iż pożytki z posiadania określonych bogactw naturalnych i ich wydobywania powinny być własnością całego narodu. Jak było od zarania wieków.Otóż pożytki te - nazwijmy je zyskami - były udziałem, własnością właściciela ziemi, pod którą zalegały. Reszta narodu nie miała w tym udziału. Szczególna grupa ludzi pracujących przy ich wydobywaniu miała przy tym pracę, w której była wykorzystywana w sposób prawie niewolniczy. Czy zapłata za ich prace była jakąś formą udziału w korzyściach eksploatacyjnych?


Szły lata i wieki, zmieniały się formy własności, zmieniali się właściciele od królów, książąt, przez różne spółki aż do formy znacjonalizowanej przez państwo od wieku XIX aż do dni obecnych. Dziś mamy preferowaną przez wszystkie opcje polityczne prywatyzację, co jest odmianą prywatnej własności praktykowanej już w wiekach dawnych. Co ma z tego naród nie będący w żadnym prawnym stosunku własnościowym do omawianych dóbr? Nabywający np. kopalnię nowoczesny właściciel będzie czerpał korzyści z eksploatacji złoża tylko dla siebie, płacąc na rzecz państwa tylko należne podatki, opłaty koncesyjne i niewiele więcej. Czy to jest sprawiedliwe na miarę świadomości społecznej XXI wieku?



Nie potrafię sobie odpowiedzieć na te wątpliwości. Wedle jakiej ekonomii mają być regulowane zasady podziału pożytku z bogactw naturalnych tkwiących w ziemi? I ich przetwarzania. Sensownym wydał mi się pomysł by sprawami eksploatacji, przetwarzania i sprzedaży zajmował się jakiś ekonomiczny twór i by korzyściami obdzielona została cała populacja narodu. Już mi to wszystko zaczęło pasować, gdy wtrącił mi się jakiś domorosły ideolog mówiąc, iż już to przerabialiśmy i nazywało się to komuną, w której obowiązywały takie przykazania:
1. Wyeliminowanie prywatnego monopolu z kluczowego dla społeczeństwa przemysłu;
2. Zmniejszenie nierówności społecznych;
3. Ograniczenie wolnej konkurencji i tworzenie państwowego monopolu;
4. Zmiana odpowiedzialności przed właścicielami, na odpowiedzialności przed “bardziej sprawiedliwą” władzą państwową;
5. Nacjonalizacja zyskownych przedsiębiorstw, aby ich dochody zasilały państwo, a nie prywatnych udziałowców;
6. Nacjonalizacja upadających firm, aby uchronić je przed skutkami niegospodarności dzięki czemu za błędy managerów płacą wszyscy obywatele, a nie tylko przedsiębiorstwo.



Byliśmy świadkami krachu takiego rozwiązania. Trwa to do dziś. I co dalej? Podobne wątpliwości dotyczą innych rodzajów krajowej działalności przemysłowej i rolniczej. Jaki model pozyskiwania korzyści z dóbr naturalnych i ich przetwarzania byłby idealnie sprawiedliwy? Czy ktoś mógłby mi podać bodajże kierunek myślenia w tej materii? Czy na tym - ponoć - najlepszym świecie jest do pomyślenia idealna sprawiedliwość? Jeśli kogoś to zainteresowało, to proszę o udział w dyskusji.



Wszelkiej sprawiedliwości wszystkim życzący
J u r g i s

1 komentarz:

  1. Nikt nie wymyślił jeszcze sprawiedliwości tak doskonałej , która zadowoliłaby wszystkich . I nie wiem , czy ktokolwiek potrafi to zrobić . Ale może są takie mądre głowy w naszym państwie . Jednak ja takich nie widzę .

    OdpowiedzUsuń