Kilkoma wnioskami z tych rozmów chciałbym się podzielić z czytelnikami mego bloga. Otóż!
Zestawiamy różne elementy tego życia a dziś elementy materialne, które są dla wielu ludzi najważniejsze. Podam przykład mi najbliższy bo swój.
Pracowałem w górnictwie całe życie i materialnie nie czułem zawodu, choć nie należałem do grupy najlepiej zarabiającej. W piątym roku małżeństwa postanowiliśmy z żoną zbudować dom. Zakład pracy i ówczesny system bankowy udzielili nam pomocy. Resztę dopełniła nasza praca fizyczna i wydatna pomoc fizyczna członków naszych rodzin. Znanych wszystkim trudności materiałowych nie będę wspominał .Mieliśmy jedno dziecko i mimo budowy corocznie korzystaliśmy z wczasów zakładowych. Sądzę,że młodszym czytelnikom trzeba powiedzieć cóż to za kategoria świadczeń - wczasy zakładowe. Prawie każdy większy zakład pracy (dziś - pracodawca państwowy) z wypracowanych przez załogę środków budował obiekty wypoczynkowe (dziś te obiekty przy "wsparciu" systemu gospodarczego niszczeją).
Pobyt dwutygodniowy w takim ośrodku z rodziną nigdy nie stanowił problemu materialnego w sensie konieczności późniejszej spłaty. To były dziś wspominane i wyśmiewane - wczasy zakładowe. W okresie pozasezonowym z tych wczasów przy opłatach zniżkowych korzystali emerytowani pracownicy i było ich na nie stać.
Czy dzisiejszy emeryt może sobie na to pozwolić?
W osiedlu domków jednorodzinnych gdzie stawialiśmy nasz dom było wielu mniej odemnie zarabiających i też domki budowali.
Kto dziś buduje domki jednorodzinne i większe? Ja wiem, bo z racji mego zawodu geodety spotykam się z takimi ludźmi. Nazwisk tu nie podam, ale powiem iż są to ludzie o zarobkach ponadprzeciętnych na dzisiejszą miarę i chcą stezauryzować posiadane pieniądze w nieruchomości. Tych ludzi jest w naszej populacji nieznaczny procent. Nie wpływają zasadniczo na ocenę poziomu życia narodu.
Do takich wspólnych wniosków dochodzimy w naszych - nocnych polaków rozmowach. Czyż – wzorem poprawnych polityków prawicy mamy pluć na te czasy?
Można się pobawić i różnie je nazywać , jako: czerwone, socjalizmu realnego,
propagandy sukcesu, komunistycznego niewolenia i jeszcze parę śmiesznych epitetów
można sobie przypomnieć. Odrzucając cały sztafaż polityczno - bogoojczyźniany
myślmy tylko o samym materialnym poziomie życia w tych minionych latach.
Kończyłem wtedy studia i w mym pokoleniu nie było takich dylematów jakie mają dziś nasze dzieci i wnukowie; czy znajdę w kraju pracę? Czy praca będzie zgodna z mym zdobytym zawodem? Czy będzie mnie stać na mieszkanie? Czy - po latach – wypracowana emerytura gwarantuje mi minimum biologiczne... i wiele "budujących" podobnych obaw.
Proszę pomyśleć o możliwościach szybkiej utraty pracy (dziś) bez wyraźnego powodu i o solidarnej myśli przewodniej rewolucji styropianowej w celu obrony interesów pracujących (dawniej). Co z tego wyszło? Po czterdziestu latach mej pracy i mego pokolenia nasze nowoczesne państwo ofiaruje nam taki poziom życia jaki widzimy na co dzień. Fajne?Prawda? Zapewne wzbudzę gniew wielu apologetów dzisiejszych wartości politycznych.
Nie polityką człowiek się karmi, ale chlebem powszednim, który nam drożeje o VAT.
Co nam ze szczytnych frazesów w ustach wszystkich formacji politycznych dni
dzisiejszych? Nimi sie nie nakarmimy a życie mamy jedno i praktykować różnych
ideałów politycznych czasu nam nie starczy. A dobry Bozia zaglądając z za chmurki , śmieje się z naiwności polaczków. Innych nacji też.
Czekam na kontrargumenty porównania tamtych (złych) czerwonych czasów i tych dzisiejszych (dobrych) różowych.
Kontrargumentów nie mam , bo zgadzam się z powyższym tekstem . Jednak na jakiekolwiek zmiany wpływu nie mamy , a nasz wiek nie daje szans na żadne rewolucje czy protesty .
OdpowiedzUsuńBo jak emeryt może zaprotestować ? Odmówić pobierania emerytury ?