„Cogito ergo sum”, "Je pense donc je suis", "I think, therefore I am" a w samej rzeczy znaczy: myślę, więc jestem! Więc ostatnio w bezsenną noc wymyślałem myśl (masło maślane, co?), iż praktyczno - moralny imperatyw, by wszyscy ludzie musieli pracować już się zdewaluował przy założeniu iż praca jest niezbędna dla pozyskania środków do życia. Przecież w rodzinie wystarczyło kiedyś (np. w dobie realnego socjalizmu i wcześniejszego patriarchatu), by pracował (polował) ojciec rodziny. Jego praca, dawniej upolowane mięso, dawały wszystkim możliwość zapewnienia środków do życia. A dziś w XXI-szym wieku, gdy postęp organizacyjno - produkcyjno - techniczny jest na bardzo wysokim poziomie – czy muszą wszyscy pracować? Tym bardziej iż wszystkie modele gospodarczo - polityczne świata borykają się z bezrobociem traktowanym jako liszaj na tkance społecznej. Obecnie stosowanymi zabiegami socjotechnicznymi nigdy tej choroby nie wyleczą. O nie! Wydaje mi się, iż wystarczyłoby do pracy, której efektem ma być produkcja
niezbędnych środków materialnych do fizycznego przeżycia, zatrudnić tylko wybraną, niezbędna liczbę ludzi, biorąc pod uwagę ich predyspozycje osobowe, umysłowe, fizyczne. Nie oznacza taki wybór tego, by reszta populacji wpadła w słodkie niemoralne nieróbstwo. Mogłaby się zająć działalnością związaną z niematerialnymi elementami życia człowieka. Specjalizowaniem się w rozwoju nauki, sztuki i jeszcze dziś niewymyślonych kierunków zainteresowań ludzkości godnych
polecenia. Dwucyfrowy procent bezrobocia jest powodem frustracji społeczeństw oraz ich rządzicieli - polityków. A gdyby tak połowie tych chorobliwie bezrobotnych nie kazać pracować, tylko podsunąć im inne paradygmaty zajęć nie produktywnych, ale pożytecznych. Co? Pomyślmy o takim kierunku walki z największą chorobą ekonomiczną dzisiejszych czasów. Jest taka niepisana zasada; iż jak nie możesz pokonać swego odwiecznego wroga, to...to przejdź na jego stronę. Co? Proste? Nie jest to najmądrzejsza myśl, ale dawniej człowiek leżąc na trawie pomyślał, iż chciałby latać jako ten ptak, który mu z góry narobił coś paskudnego na głowę. I ta głowa (nie jest udowodnione czy pod wpływem tego co zleciało z tego ptaka) wymyśliła samolot i inne takie podobne. Co? Tyle na dziś, bo myślenie o myśli jest bezmyślnym myśleniem, jeśli myślę, że myślę o myśli, to tylko myślę że myślę, ale myśleć nigdy nie myślę(Ha,ha,ha:-))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz