czwartek, 9 września 2010

Dlaczego założyłem sobie „BLOGA"?

Otóż mam taką niezdrową potrzebę interesowania się życiem polityczno-społecznym kraju, co w moim (czasem pokrętnym) widzeniu świata sparafrazowałem sobie na życie polityczno- komiczne. Z natury swego charakteru podchodzę do wszystkich spraw naszego życia z dozą komizmu. Dokładniej, szukam w każdej sprawie niezamierzonego przez inicjatorów sprawy -komicznego pierwiastka. Z pełnym jednak uszanowaniem dla poważnych wydarzeń dziejących się w życiu, a szczególnie spraw łączących się z bólem i krzywdą ludzką. Poza nimi pozostaje mi bardzo szeroki skrawek naszego życia, w którym sobie buszuję jak ten w zbożu. Moje codzienne wizyty w cudownym ogrodzie życia rozpoczynam od czytania newsów w prasie, oglądania info w tv i internecie oraz słuchania radia.

Pierwszy temat, na który nieuchronnie się natykam, to polityka. W moim mniemaniu to jest (powinno być) uczciwym działaniem na rzecz rozwiązywania problemów szerokich rzesz społeczeństwa. Do tego w naszej rzeczywistości politycznej i ustrojowej przeznaczeni są politycy, jako Ci wybrańcy narodu. My, naród, ich wybieramy. Dobrze by było, byśmy wybrali najlepszych. Ba! Jak się o tym przekonać? Owszem prezentują nam się w tzw. kampaniach wyborczych, jak kandydatki na misski na wybiegu scenicznym. Z doświadczenia wiemy jednak jaka ta prezentacja jest nieszczera, kłamliwa. Pełna swoistej mimikry i ukrywania swoich rzeczywistych intencji zajmowania się polityką. Obserwuję sobie potem tych „wybrańców narodu" i zaczyna mi się dobra zabawa. Nie będę tu podawał żadnych konkretnych obserwacji z nazwiskiem rzeczonego „wybrańca", bo mam w sobie instynkt zachowawczy i samoobronny, by nie znaleźć się na smutnej ławce „obskarżonych" (błąd zamierzony).

W dalszym uzasadnieniu założenia bloga chcę w nim zestawiać różne fakty i wydarzenia z ich pierwotnymi oczekiwaniami. Dla wyjaśnienia tej mej konstrukcji myślowej podam taki przykład. Ta rewolucja „styropianowa" zapoczątkowana na północy Polski, jako główny powód głosiła obronę Związków Zawodowych i Robotników. Szczytny cel. A jaka jest dziś kondycja tych dwu podmiotów? Otóż - moim zdaniem - ZZ odgrywają coraz mniejszą rolę w życiu i robią dobrze tylko samemu aparatowi związkowemu. W wielu przedsiębiorstwach za samą myśl założenia ZZ traci się pracę. Robotnicy stracili status podmiotu a stali się przedmiotem do wyzysku.

Może nie mam racji i moje widzenie świata naszych dni jest prymitywne lub jakoś tendencyjne do upatrywania złych cech? Może tak być. Myślę, iż czytelnicy mego bloga odezwą się i skorygują mój światoogląd. Nie uzurpuję sobie prawa i umiejętności prawidłowego odczytywania sensu obserwowanych zjawisk życia naszego powszedniego. Odżegnuję się już na początku, i to solennie od zabarwienia mych myśli jakąś nienawiścią do osób i grup, których działania będę sobie analizował.

Jestem chrześcijaninem, katolikiem i staram się postępować zgodnie z dekalogiem, jednak bez przechyłu w stronę dewocji, bez oszołomstwa i zawsze – w miarę swych zdolności umysłowych - zważając na właściwe rzeczy miejsce. Mam nadzieję na wielkie korzyści, jakie będą mym udziałem w kontakcie z mądrością P.T. wielkiej zbiorowości internetowej. Do wszystkich spraw tego i tamtego życia (po śmierci) podchodzę z dystansem oraz z lekkim zabarwieniem satyrycznym, ale bez urażenia czci rzeczy jej godnych. Tyle tytułem mego ekspoze na początku blogowania.

P.S. Cieszę się, że został wymyślony BLOG jako swoisty światowy Hyde Park, tylko żal mi, iż jestem zbyt wcześnie urodzony.

Do miłych spotkań!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz