wtorek, 14 września 2010

Rachunek porównawczy

Drodzy Goście na mej stronie!

Z racji mego wieku - w ilości 3/4 lat, które prawdopodobnie będą mym czasem osobistym - ochłonąłem już z emocji właściwych młodemu i średniemu wiekowi ludzi, pozwalam sobie na kontemplacyjne podejście do zjawisk życia codziennego. Dokonuję sobie swoistego rachunku porównawczego tych zjawisk, choć nie wiem czy istnieje taka dziedzina mej ulubionej nauki - matematyki. Wiem, że jest rachunek prawdopodobieństwa, rachunek różniczkowy, rachunek ekonomiczny, rachunek statystyczny i jeszcze wiele innych rachub. Wiele dziedzin nauki i techniki obrazuje swoje dokonania metodami właściwymi matematyce. Są przez to bardziej przystępne do zrozumienia. Sądzę, że wszystkie dokonania ludzkie mogą znaleźć swój obraz matematyczny. Ba, nawet – tak z pozoru niematematyczna – muzyka daje się wyrazić zapisem matematycznym w powtarzających się w melodiach funkcjach i akordach. Wielki prekursor nauki i sztuki Leonardo da Vinci zapisał w swym "Traktacie o malarstwie" słowa takie, iż żadne ludzkie dokonania - jeśli chcą być uznane za naukowe - nie mogą być prawdziwą nauką, jeśli nie dadzą się zademonstrować matematycznie. Mamy przeto takie dziwy naukowe jak: lingwistyka matematyczna, matematyczna teoria gier liczbowych, matematyka politologiczna i bardzo na dziś przydatna - w dobie demokratycznych przesileń - matematyczna teoria głosowań wyborczych. Ciekawe, co? Politycy do tablicy! Wracając do moich przysłowiowych baranów, wymyśliłem sobie mój – całkiem prywatny - rachunek porównawczy zjawisk społeczno-politycznych w szerokiej palecie ich odmian i czasu historycznego. Tak na początek porównuję sobie uzysk jaki jest wynikiem wielkich i małych ruchów społecznych, zwanych fachowo przez politologów i historyków rewolucjami, powstaniami lub innymi formami buntu przeciw doznawanej krzywdzie. Pierwszym powodem inspirującym inicjatorów buntów społecznych jest zawsze rachuba na poprawę ich sytuacji społecznej, materialnej, narodowościowe. Najdawniejszym historycznie udokumentowanym społecznym buntem w randze powstania było powstanie niewolników znane pod nazwą Powstania Spartakusa. Pierwszym powodem jego zawiązania było dążenia do wyzwolenia z niewolnictwa, inaczej jego zniesienia. Znamy cenę tego powstania, jego historię, ofiary tysięcy ludzkich istnień po obu stronach. Czy niewolnictwo zostało zniesione za sprawą tego powstania? Otóż nie. Miało ono swój czas w roku 72 p.n.e., a niewolnictwo prawnie zostało dopiero zniesione w wiekach średnich w epoce Oświecenia. Narody i społeczności musiały dojrzeć do takiej wielkiej zmiany społecznej. Całkowitego i zupełnego stosunku podległości jednych grup społecznych innym nie dokonano. Przybrało ono tylko przez pańszczyznę i kolonizatorstwo inne formy. Trochę łagodniejsze. Więc stosując moją metodę rachunku porównawczego - porównując ofiary śmierci i męczeństwa uczestników powstań - wychodzi nam brak uzysku w postaci całkowitej wolności i równości. Nie mam żadnych kompetencji do oceny zasadności zamysłu i sposobów walk powstańczych, ale całkowitego efektu brak. Nie ośmielę się też wysunąć myśli iż powstania były niesłuszne i niepotrzebne. Były konieczne jako elementy ewolucji społeczno-politycznej. Przypomnijmy sobie, że uwłaszczenie w Królestwie Polskim, na ziemiach z zaboru pruskiego, w Galicji (a od 1861 roku w Rosji) następowało nie przez dziedziców, ale przez (zaborczą) władzę państwową. Tu zaś nowy ambaras, bo duże części naszych ziem wpadły pod obce panowanie. Zaś zasadne i konieczne stały sie powstania norodowo-wyzwoleńcze. Znamy ich historie nader dobrze. Czy wszystkie doprowadziły do całkowitego zrzucenia obcych jarzm?

Wielkie ofiary naszych praojców powstańców a wolność nie była całkowita. Znów z mego rachunku wychodzi brak uzysku. Smutno mi. Spójrzmy na wschód; nasi bracie słowianie ruscy, gdy dojrzeli narządzili WRP. W euforii z wielkimi ofiarami zrzucili okowy caratu i... i wpadli z deszczu carskich ukazów i zsyłek pod bolszewicko-komunistyczne rynny krwawego deszczu. Znów nie ma oczekiwanego całkowitego wyzwolenia. Moje porównanie wypada na minus. Zróbmy jeszcze jeden krok w lata nam przytomne. Rewolucja styropianowa zapoczątkowana skokiem przez mur stoczni tego tam, no wiecie. Pozostaję z wielkim uszanowaniem dla Jego dokonań. Potem walka w obronie Związków Zawodowych, wygrana w pełni i wielce dziś sławiona. Mamy Wolne i Niezależne! Kiedyś 10-milionowe, dziś stopniałe do 1/5. Mamy obecny już kiedyś na naszej ziemi kapitalizm i wolność związkową objawiającą się tym, że wolno je zakładać tam gdzie właściciel wyrazi na nie zgodę. Jaki bilans?
Dopiszcie sami: ......................................................................................................
A dobry Panbóg się z za chmurki śmieje z naiwności narodu wybranego. Nic z tego nie rozumiem. A Wy?
Proszę miłych gości o wyprowadzenie mnie z tej rozterki duchowej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz